niedziela, 8 kwietnia 2012


Część 7 ,, Koniec przyjaźni"

Mei była sama w pokoju, Tia jeszcze nie wróciła. Dziewczyna myślała o tym wszystkim. Postanowiła nie okazywać Tii że wie o wszystkim, zachowywać się tak jakby nic się nie stało, ale wiedziała że to będzie dla niej bardzo trudne.
Jej była przyjaciółka właśnie wróciła, zdjęła kurtkę i usiadła na łóżku.
- Powinnyśmy chyba zacząć się już przygotowywać.
- Masz racje. - odpowiedziała tłumiąc swoją złość.
- Pożyczyłabyś mi jakąś swoją sukienkę? - spytała.
- Oczywiście Tia. - uśmiechnęła się sztucznie. - Idę do D'Joka za 5 minut wrócę. - wyszła zamykając drzwi. Idąc korytarzem myślała o tym czy jak wróci do swojego pokoju, będzie w stanie być miła dla swojej współlokatorki po tym wszystkim co pisała w pamiętniku. W końcu znalazła się na miejscu, stała przed drzwiami od pokoju D'Joka. Zapukała, serce jej biło coraz szybciej.
- Wejdź. - powiedział D'Jok. Dziewczyna nie wahając się otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła Micro - Ica który na jej widok wstał z łóżka i kierował się do wyjścia.
- Idę do kuchni zjeść coś. - oznajmił.
- Hej Mei. - przywitał się chłopak.
- Cześć D'Jok. - usiadła obok niego na łóżku. Musiała o to zapytać, ale bardzo bała się odpowiedzi. W końcu zebrała się na odwagę.
- D'Jok, kochasz mnie?
- Oczywiście że tak, dlaczego myślałaś że może być inaczej. - uśmiechnął się. Mei bardzo ulżyło, rzuciła się w jego ramiona. Chłopak był nieco zdziwiony pytaniem Mei.
- Przyjdę po ciebie o 15.45.
- Dobrze, do zobaczenia.
Mei wyszła, poszła do swojego pokoju, otwierając drzwi zobaczyła malującą się Tii. Postanowiła zrobić to co jej współlokatorka. Włożyła swoją nową różową sukienkę z dużym dekoltem i wycięciami na plecach. Około dziesięć minut spędziła na wybieraniu biżuterii. Zdecydowała się na białe kolczyki i naszyjnik w kształcie serca. Upięła włosy w kucyk. Była gotowa do wyjścia. Spojrzała na zegarek który wisiał na ścianie. Były już spóźnione!
- Musimy już iść Mei. - powiedziała Tia.
- Chodźmy. - odparła. Szły korytarzem ale nie były do końca pewne gdzie odbędzie się zabawa. Po drodze spotkały Ahito i jego brata.
- Chodźcie dziewczyny!. Wszyscy już czekają. - popędzał je Thran. Weszli do całkiem dużej sali o jaskrawo pomarańczowych ścianach.
Był tam stół, dwie kanapy i kilka krzeseł. D'Jok, Micro - Ice i Rocket siedzieli na krzesłach. Chłopak widząc Mei szybko do niej podszedł.
- Wyglądasz pięknie.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się. Tia usiadła na krześle i przyglądała się im z zazdrością.
- Przepraszam ze się spóźniłam i nie przyszłam po ciebie. - powiedziała Mei
- Nic się nie stało, zatańczysz? 
- Jasne. - Dziewczyna bardzo się ucieszyła z tej propozycji. Włączyli muzykę i tańczyli. Micro - Ice siedział na krześle rozmawiając z Roketem, nie spuszczał oka z Tii. Po chwili zasiedli przy stole. D'jok i Mei na kanapie, Thran i śpiący Ahito także. Tia siedziała pomiędzy Micro - Ice a jej chłopakiem. Potrawy znajdujące się na stole wyglądały przepysznie.
- Go Snow Go! - krzyknęła drużyna. Wszyscy zabrali się do jedzenia. Micro - Ice postanowił spróbować wszystkiego i tak też zrobił. Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz Tii.
- Z czego się śmiejecie? To jest takie pyszne!. - uśmiechnął się szeroko po czym umieścił dwie duże łyżki ciasta w swojej buzi.
- Z niczego Micro - Ice, nie przeszkadzaj sobie. - roześmiał się Thran. D'Jok wraz z Mei po raz kolejny znaleźli się na środku parkietu. Tia postanowiła zareagować...




Część 6 ,,Pamiętnik"

Mei i Tia obudziły się. Było dziesięć do dziesiątej. Trener przez głośnik poprosił wszystkich o przybycie do sali treningowej za 15 minut. Drużyna nie była zadowolona z tej informacji. Przecież wczoraj wygrali puchar galaktyki a teraz mają trenować. Dziewczyny ubrały się, umyły, wyczesały włosy i były gotowe. Szły korytarzem prowadzącym do sali treningowej. Gdy wszyscy znaleźli się na miejscu trener powiedział:
- Snow Kids wczoraj byliście wspaniali. Jestem z was dumny. Doszliście tak daleko i wygraliście. Chciałem się was zapytać czy będziemy zdobywać puchar Galactik football po raz czwarty, oraz ogłosić że dzisiaj organizujemy zabawę z okazji waszej wygranej.- skończył mówić i uśmiechnął się. Drużyna była zachwycona z tej informacji.
- Go Snow Go! - krzyknęli.
- Do następnego pucharu mamy dużo czasu, który przeznaczymy na treningi. Ale od Adin dowiedziałem się że liga organizuje turniej piłki nożnej, który odbędzie  się za tydzień.- oznajmił. Drużyna nie mogła się doczekać. Rozeszli się do pokoi aby odpocząć przed zabawą. Mei przeglądała hologazetę, co chwile spoglądając na przyjaciółkę która pisała coś do małego zeszytu. W końcu spytała:
- Co robisz Tia?
- Pisze pamiętnik.- odpowiedziała. Po chwili Tia wstała, włożyła zeszyt do małej szuflady. Ubrała kurtkę i stanęła w drzwiach.
- Idę odwiedzić rodziców, wrócę przed zabawą. - oznajmiła. Mei jeszcze chwile leżała oglądając telewizje w końcu podeszła do szuflady. Była bardzo ciekawa tego co myśli o niej przyjaciółka, ale wiedziała że nie zachowuje się fer w stosunku do niej. Wahała się jeszcze przez dłuższą chwile, otworzyła go. Na pierwszej stronie Tia opisywała Rocketa i spędzone z nim chwile. Mei nie chcąc tego czytać otworzyła zeszyt na ostatniej stronie.
,,Od dłuższego czasu podoba mi się D'Jok, chłopak mojej przyjaciółki." - Mei przełknęła ślinę i czytała dalej. ,,Dzisiaj organizujemy zabawę, podczas której powiem D'Jokowi o moich uczuciach do niego. Mam nadzieje że on czuje do mnie to samo, ale nie chciałabym zranić tym Mei. Pożyczę dziś od Mei sukienkę, pomaluje się i uczesze. Poproszę Thrana żeby zagadał Mei, a ja zostanę z D'Jokiem sam na sam." - Mei skończyła czytać, odłożyła pamiętnik i usiadła na łóżku. Musiała wszystko to dokładnie przemyśleć, poukładać to sobie w głowie. Z jej oczu poleciało kilka łez. Wiele by dała żeby móc się komuś wyżalić, ale komu? Swojemu chłopakowi przecież o tym nie powie, Thranowi i Ahito też nie, Rocketowi tym bardziej nie. Został tylko Micro -Ice. Postanowiła pójść do niego i tak też zrobiła. Stanęła przed drzwiami i zapukała. Usłyszała męski głos.
- Kto to?
- To ja Mei, masz chwilę? - spytała. 
- Jasne. - odpowiedział i otworzył drzwi. Mei usiadła na łóżku D'Joka  którego nie było, ponieważ poszedł odwiedzić ojca i piratów.
- Dzisiaj czytałam pamiętnik Tii. Pisała w nim że kocha D'Joka i dzisiaj chce mu to wyznać. - powiedziała łamiącym się głosem. Chłopak bardzo się zdziwił. Po raz kolejny D'Jok był w czymś lepszy od niego. Ale na takie myślenie nie było czasu. 
- Mogę ci jakoś pomóc Mei? - spytał smutnym głosem.
- Tak, myślę że tak, Tia poprosi Thrana żeby mnie zagadał, a ona w tym czasie porozmawia z D'Jokiem.
- Chyba niezbyt rozumiem. Czyli co mam zrobić?
- Postaraj się nie spuszczać z oka D'Joka. Nie pozwól mu nigdzie iść z Tią.. - mówiąc to rozpłakała się. Micro - Ice przytulił ją po przyjacielsku.
- A jeżeli nawet mu to wyzna to przecież wiesz, że D'Jok cię nie zostawi, jesteś dla niego całym światem. Nie martw się. - pocieszył ją.





Część 5 ,, Mecz finałowy i wielka radość"

Wszyscy znajdowali się w sali odpraw.
- Snow Kids dzisiaj gramy mecz półfinałowy z Xenonsami. Oni są naprawdę bardzo dobrą drużyną. Ich flux jest jednym z najpotężniejszych w galaktyce, ale możemy ich pokonać wystarczy się skupić i współpracować.Wchodźcie na boisko i pokażcie jak grają Snow Kids! - powiedział trener.
- Go Snow Go! - krzyknęli chórem.
Obie drużyny znajdowały się już na boisku. Piłka w grze, przejął ją D'Jok podał do Rocketa. Ale niestety przeciwnicy przejęli piłkę. Luur kieruje się do bramki. i strzela. Ale słupek. Co za pech! Luur znowu przy piłce podaje do kolegi z drużyny. Ale obrona Snow Kids gra dzisiaj wspaniale. Thran ślizgiem odebrał piłkę, podał do Micro-Ica. Napastnik Snow- Kidsów podaje do D'Jok. Kapitan kieruje się z piłką do bramki, gromadzi oddech i strzela. Brawo 1-0 dla Snow Kids. Luur przejmuje piłkę podaje do zawodnika z numerem 3. On atakuje bramkę ale Ahito pięknie obronił. Wyrzuca piłkę do Tii, ona podaje do Rocketa który mija obrońców. Podaje do Micro-Ica który strzela, ale bramkarz z łatwością obronił. Luur przy piłce, biegnie do bramki ale nie zdążył strzelić. Koniec pierwszej połowy. - Komentowała Callie. Drużyna znajdowała się już w szatni.
- Zagraliście bardzo dobrze pierwszą połowę. - pochwalił ich trener.
- Gdy gracie zespołowo możecie wiele osiągnąć. - dodał Clamp.
I zaczyna się druga połowa tego fascynującego meczu. Drużyny znajdują się już na boisku. Przypominam że wynik meczu to 1:0 dla Snow Kids. Tym razem piłkę przejął Luur. Lecz obrona Snow Kids znowu mistrzowsko broni. Rocket jest przy piłce, podaje do Micro-Ica który w fenomenalny sposób zdobywa bramkę.
- Brawo Micro - Ice! - cieszył się trener. Luur zbliża się do bramki i oddaje strzał, Ahito nie obronił, gol dla Xenons.
- Czy są zmęczeni Simbai? - spytał Arch.
- Są zmęczeni, ale nie wyczerpani.
- Słuchajcie Snow Kids postarajcie się strzelić! - mówił Arch.
Luur z piłką biegnie do bramki. Podaje do kolegi, on mija obronę, oddaje piłkę Luurowi.
Napastnik używa żaru Xenons. Ahito niepotrzebnie wyszedł z bramki. Luur strzela.. Czy Xenons wyrównają? Piłka leci do bramki. D'Jok biegnie przez boisko, znajduje się w polu karnym i głową odbija lecącą piłkę. Piłka upada kilka metrów przed bramką, Ahito ją łapie. Siła fluxa Xenonsów była tak silna, że roztrzęsiony D'Jok leży w polu karnym. Dlaczego nie wstaje?
- D'Jok co się stało? - krzyknął zmartwiony Arch.
- Trenerze.. Chyba wszystko dobrze. - Próbował wstać, ale nie było mu łatwo. Drużyna z przerażeniem spoglądała na niego. W końcu znajdował się na środku boiska. Piłka została wystrzelona w powietrze. Luur wyskakuje po nią i ją przejmuje. Ale co się dzieje? D'Jok upada na murawę i nie podnosi się.
- Simbai, co z nim?
- Nie wiem Arch. - odpowiedziała. Cała drużyna podbiegła do niego. Kręciło mu się w głowie, nie mógł się podnieś. Ogarnęły go straszne myśli. Co się stanie jeżeli przegrają prze niego? D'Jok zszedł z boiska. Czy Snow Kids poradzą sobie bez swojego fenomenalnego kapitana? Czy podołają wyzwaniu? - komentowała w dalszym ciągu Callie. Do końca meczu dzielą nas tylko dwie minuty. Luur przejął piłkę, czyżby zdecydował się na indywidualną akcje? Znajduje się przed bramką , ale obrona Snow Kids współpracuje i odbierają piłkę. Podają do Tii, która podaje do Rocketa. Niestety pomocnik traci piłkę. Przeciwnik biegnie z piłką, ale Mei po raz kolejny ślizgiem odbiera ją. Podaje do Tia która planuje zwiększyć prowadzenie. Mija obronę i strzela. Tak! 3:1 dla Snow Kids, dzięki pięknemu strzałowi Tii. Do końca meczu zostało kilkanaście sekund.. Luur biegnie z piłką i strzela, 3:2dla Snow kids. Koniec meczu! Wygrała akiliańska drużyna dzięki strzałom Tii, Micro Ica i kontuzjowanego D'Joka.. Po raz trzeci zdobyli puchar galactik football, który lada chwila znajdzie się na boisku. Kto odbierze puchar? Na murawie pojawia się kontuzjowany D'Jok.
- D'Jok, odbierz puchar.- powiedział Thran.
- Tak!, zasługujesz na to. - dodała Mei i Tia. D'Jok bardzo się ucieszył. Przygotował się do odebrania pucharu, który lądował na boisku. Trzymał go w ręce i pocałował go po raz drugi. Snow Kids są najlepszą drużyną w galaktyce! Puchar napełniony fluxem Snow Kids czyli oddechem leci w stronę innych planet. Obie drużyny znajdują się już w szatniach. Snow Kids byli bardzo szczęśliwi, ale także bardzo zmęczeni więc rozeszli się do pokoi.


Komentujcie!


Część 4 ,, Porwanie"

D'Jok obudził się w ciemnym pomieszczeniu. Słyszał rozmowę dwóch mężczyzn.
- Co z nim zrobimy? - spytał
- Dowiesz się w swoim czasie. - odpowiedział.
D'Jok opętały straszne myśli. 
- Czego oni od niego chcą? Czy to ma coś wspólnego z Sonnym? - pytał sam siebie.
Micro - Ice obudził się, przetarł oczy i rozejrzał się po pokoju. Nie było D'Jok.
- Pewnie poszedł już na trening. - pomyślał. Ubrał się i wyszedł. Gdy znalazł się już w sali treningowej Arch spytał.
- Wszyscy są?
- Nie ma D'Joka. - odpowiedział zmartwiony.
- Pójdź po niego.
- Ale trenerze on gdzieś wyszedł i nie mówił mi gdzie. 
- Dobrze zacznijmy trening bez niego. Clamp, włącz Piratsów.
- Dobrze Arch. - odparł
- Gracie dzisiaj mecz finałowy z Xenonsami. Musicie dać z siebie wszystko. - zachęcał trener.
Roket przejął piłkę, podał do Tii. Pomocniczka zmierzała w stronę bramki i podała do Micro - Ica który próbował strzelić ale bramkarz obronił.
Po godzinnym treningu Snow Kidsom szło beznadziejnie, byli już zmęczeni. Brak D'Joka na treningu wpływał na ich grę, wszyscy byli zmartwieni a zwłaszcza Mei i Micro - Ice.
- Koniec treningu. Wydaje mi się że bez D'Joka nasze szanse maleją. - oznajmił smutny trener. W głębi duszy liczył że ich kapitan wróci przed meczem.
Gdy wszyscy wrócili do swoich pokoi, Micro - Ice próbował zadzwonić do D'Joka. Ku jego zdziwieniu przyjaciel odebrał.
- D'Jok, gdzie jesteś!? - krzyknął zdenerwowany.
- Micro - Ice słuchaj mnie uważnie! Zostałem porwany. Jestem w jakimś więzieniu. Nie mów o tym trenerowi a zwłaszcza Mei. Powiedz jej że chcesz się spotkać z Corso. Ona cie do niego zaprowadzi. I wszystko mu powiesz. - wyszeptał D'Jok.
- Dobrze spotkam się z nim, wszystko mu powiem. - poważnym tonem odpowiedział.
Wyszedł z pokoju, szedł korytarzem co chwile skręcając w lewo. Był na miejscu, zapukał.
- Musze się natychmiast spotkać z Corso!
- Ale po co? Chodzi o D'Joka? - spytała lekko zdenerwowana.
- Tak, musisz mnie z nim umówić. 
Mei wzięła torebkę, wyciągnęła z niej telefon. Zadzwoniła do pirata.
- Halo! Corso, Micro- Ice musi się w tej chwili z tobą spotkać.
- W jakim celu?
- Nie ma czasu na wyjaśnienia!
- A więc kiedy i o której?
- Zdążysz za 10 minut tam gdzie zawsze?
- Tak, zdążę. - mruknął.
Mei wzięła kurtkę i wraz z Micro - Ice poszła do miejsca spotkania. Byli na miejscu. Corso na nich czekał, przyszedł z Sonnym i Artim.
- A więc o co chodzi? - spytał dowódca piratów.
- Porwali D'Jok, trzymają go w jakimś więzieniu. Musimy go ratować! - powiedział zdyszany. Mei, Sonny i reszta przetarli oczy ze zdziwienia.
- Skąd się o tym dowiedziałeś? - spytał Arti.
- Zadzwoniłem do D'Jok i wszystko mi powiedział. - odpowiedział Micro- Ice.
- Dobrze więc przyszykujcie broń. Musimy się spieszyć tu chodzi o życie mojego syna! Za godzinę macie być gotowi! Micro - Ice idziesz z nami!
- Dobrze. - odpowiedział. Mei w dalszym ciągu myślała o D'Joka u była nieobecna podczas przemowy Sonnego.
- Idę z wami! - oznajmiła.
- Nie ma mowy! - krzyknął corso.
- D'Jok jest moim chłopakiem, ja go kocham, idę z wami. - odparła stanowczo.
D'Jok cały czas myślał czy jego ojciec już wie o porwaniu, czy go szukają, chcą uratować. Nie wyobrażał sobie tego że już nigdy nie zobaczy ojca, Mei i Micro - Ica, że przez niego przegrają. Te myśli go zadręczały.
Roket wszedł do pokoju Tii, usiadł obok niej.
- Jak myślisz D'Jok wróci przed meczem?
- Tak jestem tego pewna! - odpowiedziała Tia z entuzjazmem.
- Ja już chyba w to nie wierze. D'jok gdzieś zniknął przed finałem, a bez niego nie jesteśmy tą samą drużyną. - powiedział
Piraci poprzez urządzenia namierzające znajdujące się w telefonie D'Joka wiedzieli gdzie szukać. Weszli do jednego z pomieszczeń szli korytarzami skręcając w lewo i w prawo. Zobaczyli celę a w niej D'Joka.
- Tato! Więc jednak chcesz mnie uratować! - krzyknął.
- Oczywiście D'Jok.
Po chwili uwolnili go, biegli w kierunku wyjścia.. Zobaczyli znajomą twarz. To był Bleilok.
- Znowu się spotykamy Sonny. Tym razem nie pokrzyżujesz moich planów! Brać ich!- uśmiechnął się złowrogo. Nagle kilka robotów próbowało ich powstrzymać. Lecz nic z tego piraci laserami zestrzelili ich. Byli już przy wyjściu, uciekli. Po raz kolejny piraci zrujnowali plan Bleiloka.
- Tato, Arti, Corso dziękuje wam za ratunek.
- Nie ma za co. - odpowiedział Arti.
- Jestem ciekawy co knuje Bleilok. I po co byłeś mu potrzebny. Postaraj się nie zbyt często opuszczać hotel i uważaj na siebie. Musicie chyba już iść mecz rozpocznie się za 35 minut. - powiedział Sonny i pożegnał się z synem.
Stracili poczucie czasu, biegli w kierunku hotelu.
- Micro - Ice jesteś prawdziwym przyjacielem. Dziękuje ci. - powiedział D'Jok.
Mei w dalszym ciągu była w szoku, po chwili uświadomiła sobie to co się stało. Podeszła do D'Joka i rzucił mu się w ramiona.
- Już wszystko dobrze Mei. - uspokajał ją.
- Tak się martwiłam.
Mei, D'Jok i Micro - Ice zdyszani wbiegli do hotelu za 20 minut mieli grać mecz półfinałowy.
- Gdzie wyście byli?! - krzyknął trener. - A ty D'Jok dlaczego nie byłeś na treningu, czyżby ten mecz nic cię nie obchodził?
- Trenerze przepraszam.
- Dobrze że już jesteś. - uśmiechnął się lekko. - Przebieżcie się za 10 minut mecz. Przyjdźcie do sali odpraw.




Część 3 ,,Przyjęcie" 

Mei poszła do D'Joka, pocałowała go na powitanie.
-Cześć.
-Hej Mei. - odpowiedział. Mei usiadła obok niego.
-Wspaniale dzisiaj zagrałeś. - zagadnęła go Mei.
- Dziękuje ty także. - uśmiechnął się chłopak.
- Poszedłbyś ze mną na zabawę? - spytała nieśmiało.
- Oczywiście, właśnie chciałem zapytać cię o to samo.
- A więc dobrze. Przyjdź po mnie o 15.00 doradzisz mi jaką sukienkę wybrać. - powiedziała i wyszła. W drzwiach minęła się z Micro - Icem.
- Hej Mei. Co tu robisz? - zorientował się że nadal czuje coś do dziewczyny jego najlepszego przyjaciela.
- Cześć byłam u D'Joka. - uśmiechnęła się.
Micro - Ice nie chciał żeby D'Jok się czegoś domyślił, więc nie wypytywał go, tylko zmienił temat.
- W co się ubierzesz? - spytał.
- hmmm. Co? - D'Jok myślami był zupełnie gdzie indziej.
- No w co się ubierzesz na dzisiejsze popołudnie?
- No nie wiem - odparł.
Micro - Ice podszedł do szafy jego przyjaciela, otworzył ją i zobaczył : kilka bluzek,spodnie, kurtkę ... Na samym dnie znajdował się czarny garnitur. Obejrzał go dokładnie.
- On się idealnie nada. - stanowczo oznajmił.
- Na prawdę tak uważasz, nie jestem pewien - mruknął.
- Też założę garnitur. - powiedział i pomyślał że Mei się to bardzo spodoba. Podszedł do swojej szafy. Zaczął poszukiwania.
- Micro - Ice ty tam chyba dawno nie sprzątałeś. - zażartował
- Bez przesady. - uśmiechnął się. Nagle z jego szafy wypadły wszystkie ubrania. Zaczął przekopywać je w poszukiwaniu garnituru, znalazł. Garnitur był granatowo - czarny.
- Chodźmy się przebrać. - zachęcił D'Jok.
Po chwili byli przebrani. D'Jok poszedł do Mei a Micro-Ice do Thrana i Ahito. D'Jok stanął w drzwiach od pokoju Mei.
- Pięknie wyglądasz! - krzyknęła Mei
- Dziękuje. - zarumienił się.
- Doradź mi proszę. W tej białej sukni będę ładnie wyglądała, ale ta niebieska też jest śliczna, a ta czarna i fioletowa! Co myślisz? - spytała.
- We wszystkich będziesz wyglądał pięknie. - odparł uśmiechając się, spodziewał się tego co zaraz usłyszy.
- D'Jok!
- Uważam że ślicznie był wyglądała w tej fioletowej.
- Dobrze. Pójdę ją przymierzyć. - uśmiechnęła się do D'Joka.
Po 15 minutach wyszła. D'Jok miał rację pięknie wyglądała. Założyła białe kolczyki w kształcie serc i biały naszyjnik.
- wyglądasz cudownie!!- Jeszcze przez chwile nie mógł uwierzyć własnym oczom, jego dziewczyna wyglądała tak pięknie.
- Chodźmy. - powiedziała całując go w usta. Szli korytarzem trzymając się za ręce. Wszyscy byli już na sali, para spóźniła się. Weszli do sali, wszyscy zaczęli się w nich wpatrywać razem wyglądali tak pięknie. Micro-Ice nie mógł powstrzymać się od tej uwagi.
- Mei wyglądasz ślicznie!. - jeszcze przez chwilę ją podziwiał gdy obracając się zauważył złowrogie spojrzenie przyjaciela. Clamp włączył powolną muzykę. Mei i D'Jok wyszli na środek parkietu.
- Mei, zatańczysz? - spytał nieśmiało.
- Tak, jasne.
Tańczyli chwilę, nagle Mei coraz bardziej zbliżyła się do D'Joka, pocałowała go, on odwzajemnił jej pocałunek. Wszyscy byli zdziwieni, ponieważ tylko Micro-Ice wiedział ze są razem.
- Oni są parą! - krzyknął bez entuzjazmu. Wszyscy zaczęli bić brawa. D'Jok uśmiechnął się od Mei. Po kilku godzinach tańca impreza skończyła się. Wszyscy rozeszli się do pokoi oprócz Thrana i Ahito który spał. D'Jok wszedł do swojego pokoju i zasnął.
Był w ciemnym pomieszczeniu, słyszał rozmowę dwóch mężczyzn.Nagle zapaliło się światło, zobaczył znajomą twarz. Obudził się z krzykiem.
- To był tylko zły sen. - wmawiał sobie.
- Co się stało? - spytał zaspany Micro-Ice. D'Jok nic nie odpowiedział tylko próbował ponownie zasnąć. Po dłuższej chwili doszedł do wniosku że nie może, nadal myślał o tym śnie. Co się stanie jeżeli to wizja. - pomyślał zmartwiony.
Wstał, włożył kurtkę i wyszedł delikatnie zamykając drzwi, nie budząc przy tym Micro-Ica. Szedł długim, ciemnym korytarzem, w końcu trafił do wyjścia. Było bardzo ciemno, jedynym światłem był księżyc. Miał zamiar już wracać, odwrócił się. Zobaczył największego wroga jego ojca.
- Czego ode mnie chcesz? - krzyknął
- Potem się dowiesz. - odpowiedział spokojnie. D'Jok nagle zemdlał.



Część 2 ,,Mecz"

Gdy Snow Kids wstali miał zacząć się ostatni trening przed meczem. Wszyscy pojawili się na treningu oprócz D'Joka.
- Gdzie jest D'Jok? - trener ze zdenerwowaniem zapytał Mei.
- Pójdę po niego. - oznajmiła.
- Dobrze.
Mei weszła do pokoju delikatnie zamykając za sobą drzwi.
- D'Jok gdzie jesteś? - spytała Mei.
- Już idę. - odparł.
Szybko wyszli z pokoju kierując się do sali treningowej.
- Gdzie byłeś D'Jok? Czekaliśmy na ciebie. - ze złością oznajmił trener.
- Przepraszam. 
- Dobrze zacznijmy trening, wchodźcie do holotrenera. Clamp włącz im Wambasów.
- Dobrze. -od powiedział Clamp.
Gdy wszyscy znaleźli się w holotrenerze trening się zaczął. D'Jok przejął piłkę podał do Roketa ten z wielką precyzją podał do Tii. Ona podała do Micro Ica, który strzelił bramkę. Zawodnik Wambas przejął piłkę i kieruje się z nią do bramki. Thran ślizgiem odebrał piłkę i szybko podał do Micro - Ica. Chłopak biegnie z piłką podaje wysoką piłkę do D'Joka który wyskakuje w powietrze i strzela bramkę główką.
- Na dziś koniec treningu, odpocznijcie przed meczem.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Nagle do pokoju D'Joka i Micro - Ica zapukał Warren.
- Cześć D'Jok.
- Cześć Warren. - od powiedział.
- Chciałem życzyć ci powodzenia. Pamiętaj o grze zespołowej. Niestety muszę już iść. Do zobaczenia -  powiedział Warren, uśmiechnął się i wyszedł.
- Dziękuję tobie też życzę powodzenia.
D'Jok zapytał Micro Ica:
- Jak myślisz mamy szansę wygrać?
- Oczywiście, nie wierzysz w nas kapitanie?
D'Jok nic nie od powiedział tylko uśmiechnął się porozumiewawczo. Pięć minut przed meczem drużyna spotkała się w sali odpraw. Wszyscy byli zdenerwowani.
- Snow Kids wierzę że wygracie, Podczas treningu bardzo dobrze wam szło, byliście w idealnej formie. Pamiętajcie o grze zespołowej! - powiedział Arch.
Mei usiadła obok D'Joka i przytuliła go.
- Wygrajmy ten mecz. - powiedziała uśmiechając się. Chłopak odwzajemnił jej uśmiech.
- Go Snow Go! - krzyknęła cała drużyna.
Obie drużyny znajdowały się już na boisku. Piłka w grze. Przejął ją D'Jok, podał do Roketa. Pomocnik biegł w kierunku bramki, minął obronę i podał do Micro Ica. Ten zatrzymał się przed bramką i wykonał strzał. Bramkarz Lightningsów obronił ten strzał.
- Brawo Snow Kids. Grajcie tak dalej - zachęcał Arch.
Piłkę przejął Warren podał do kolegi z drużyny z numerem 4. Ten biegnie do bramki Snow kids, podaje do Warrena i on strzela. Ahito nie obronił strzału. 1:0 dla Lightningsów.
- Nie poddawajcie się - krzyczał trener.
Warren przejął piłkę podał do kolegi, ale Mei ślizgiem odebrała ją. Podała do Roketa, ten minął obrońców i podał do D'Joka. Napastnik biegnie do bramki i strzela. Bramkarz nie obronił 1:1.
- Macie szanse wygrać - powiedział trener.
D'Jok przejął piłkę, biegnie do bramki. Nagle co się dzieje? Faul na D'Joku? Tak! D'Jok został sfaulowany przez obrońce przeciwników. Leży na murawie, czy fenomenalny napastnik Snow Kids zagra jeszcze w ty meczu?
- D'Jok słyszysz mnie? - spytał zdenerwowany trener.
- Simbai co z nim?
- Musi zejść z boiska!
Mei podbiegła do D'Joka z łzami w oczach. On otworzył oczy i uśmiechnął się lekko.
- Nie martw się wszystko będzie dobrze. - powiedział.
Tylko chwila dzieli nas do końca pierwszej połowy. Warren przejął piłkę, niestety nie celnie podał do kolegi. Tia przejęła piłkę. Podała do Rocketa. Biegnie w kierunku bramki i strzela. Bramkarz obronił. Koniec pierwszej połowy wynik meczu to 1:1- komentowała dla was Callie. 
Cała drużyna znajdowała się w szatni, postanowili zobaczyć jak czuje się ich kapitan.
- D'Jok wszystko w porządku? Zagrasz w drugiej połowie?- pytał zdeterminowany Micro - Ice.
- Myślę że tak, jestem tylko trochę poobijany.
Do gabinetu wszedł Arch.
-Simbai, D'Jok będzie mógł grać?- zapytał lekko pod denerwowany trener.
- Nie widzę przeszkód, ale musi być ostrożny.
Cała drużyna była zadowolona z szybkiego powrotu ich kapitana na boisko.
- Kończy się przerwa, wracajcie na boisko. Wygrajcie ten mecz! - krzyknął Arch.
- Go! Snow! Go! - krzyknęła cała drużyna.
Obie drużyny znajdowały się już na boisku. D'Jok po okrutnym faulu wrócił na boisko. Druga połowa meczu rozpoczęła się. D'jok przejął piłkę, podał do Rocketa. Ten jednak nie odebrał bardzo łatwego podania.
- Co się dzieje? - kapitan zapytał Rocketa.
- Przepraszam.
Warren z piłką kierował się do bramki Snow Kids. Podaje do kolegi, a on strzela ale Ahito pięknie obronił. D'Jok biegnie z piłką, podaje do Micro - Ica. Napastnik dla zmylenia wyzwala oddech i wyskakuje w powietrze, celnie podaje do D' Joka. Kapitan Snow Kids strzela i 2:1 dla akiliańskiej drużyny!
- Świetnie. Jesteście najlepsi! - krzyczał trener.
Tylko sekundy dzielą nas przed końcem meczu. Warren kieruje się do bramki i koniec meczu! 2:1 dla Snow Kids. W finale zagrają z Xenonsami. Czyżby po raz trzeci zdobyli puchar Galactik Football. Życzymy im powodzenia - mecz komentowała Callie.
- Brawo D'Jok byłeś fantastyczny. - powiedział Rocket.
- Dziękuję bez was byśmy nie wygrali. - uśmiechnął się.
Nagle do sali wszedł trener który tryskał radością.
- Byliście wspaniali, wiedziałem że wygracie. Dzisiaj organizujemy przyjęcie z okazji waszego przejścia do finału. - oznajmił zadowolony Arch.
Drużyna bardzo się ucieszyła z tej informacji.
- Nie zapominajcie że jutro o 6.00 trening - zażartował trener.
- Co?! O nie! - krzyknęli z niezadowoleniem Snow Kids.
- Żartowałem, zabawa rozpocznie się o 16.00 - Arch uśmiechnął się i wyszedł.





Cześć 1 ,,Przygotowania do meczu"


Trening przed półfinałem miał zacząć się punktualnie o 6.00. Nagle trener krzyknął przez głośnik:
- Dalej Snow Kids wstawać! Trening za 15 minut. Przypominam że jutro gramy mecz półfinałowy z Lightningsami.
Micro - Ice przetarł oczy, wstał, podszedł do D'Joka i krzyknął:
- Wstawaj D'Jok!
- Micro Ice o co chodzi?
- D'Jok wstawaj! Trener będzie zły. Jutro gramy mecz półfinałowy. Musimy trenować. - powiedział lekko zdenerwowany chłopak.
- Dobrze już idę. - powiedział zaspany.
Szli długim korytarzem w kierunku sali treningowej. Byli już na miejscu.
- Wszyscy są? - spytał trener.
- Tak. - chórem krzyknęli Snow Kids.
- A więc zaczynajmy, wskakujecie do holotrenera.
Gdy wszyscy znajdowali się już na swoich pozycjach. Arch powiedział do Clampa:
- Włącz im Xenonsów.
- Już się robi Arch.
D'Jok przejął piłkę od razu podał do Tii. Pomocniczka minęła obronę Xenonsów, podała do Micro Ice. On za pomocą oddechu wyskakuje w powietrze i strzela gola.
- Brawo Micro Ice! Tak trzymaj.- krzyknął zadowolony Arch.
Luur  przejął piłkę, biegnie w kierunku bramki, ale Mei ślizgiem odbiera pilkę i podaje do Rocketa. Rocket mija obronę przeciwnej drużyny i podaje do D'Joka. Ten w pięknym stylu strzela bramkę główka.
- Dobrze na dziś koniec. Jesteście w doskonalej formie, mam nadzieje że jutro też tak będzie. Resztę dnia macie wolna, jutro trening o 9.00 - trener uśmiechnął się i wyszedł.
Wszyscy poszli do swoich pokoi. Nagle ktoś zapukał do D'Joka.
- Cześć D'Jok. - powiedziała uśmiechnięta Mei.
- O! Hej Mei. - odparł D'Jok
Mei usiadła obok, wtulając się w niego.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony.
- Bardzo cię lubię.
Dziewczyna pocałowała go w policzek i delikatnie złapała za rękę.
- Znowu chcesz mnie skłócić z Micro- Icem ? - zapytał zaniepokojony.
- Nie! Ja naprawdę cie kocham!
D'Jok odsunął się trochę, Mei posmutniała. Zauważyła że D'Jok jest czymś zmartwiony.
- O co chodzi D'Jok?
- Stresuje się przed meczem i nie mogę uwierzyć w to co mi powiedziałaś.
- D'Jok ty naprawdę mi się podobasz.
Pocałowała go czule w usta a on odwzajemnił jej pocałunek.
- D'Jok przejdziemy się?
- Chętnie - uśmiechnął się.
Szli korytarzem kierując się do wyjścia, trzymali się za ręce. Nagle zobaczyli Micro - Ice idącego do kuchni.
- Gdzie idziesz D'Jok? - zapytał go przyjaciel.
- Idę z Mei do parku - odrzekł
- Co!? Wy jesteście razem!? - krzyknął zdenerwowany chłopak.
- Tak - odpowiedziała Mei za D'Joka i pocałowała go.
Micro Ice  posmutniał  poszedł do pokoju jego i D'Joka.
Mei i D'Jok wyszli z hotelu, nagle zobaczyli dziennikarzy biegnących w ich stronę.
- D'Jok, Mei! Opowiedzcie na kilka pytań. Macie zamiar wygrać mecz? Jesteście parą? - pytali dziennikarze.
- Liczę że wygramy ten mecz, zrobimy wszystko co w naszej mocy. - odparł z niechęciom.
- D'Jok zaczekaj! D'Jok - krzyczeli dziennikarze.
Mei i D'Jok zdąrzyli uciec, wrócili do hotelu. Dziennikarze zostali na zewnątrz.
- No i nici z naszego wspólnego spaceru. - odparła smutna Mei.
- Nie martw się. - pocieszał ją D'Jok.



Komentujcie!